<<< Dane tekstu >>>
Autor Leopold Staff
Tytuł Pochody
Pochodzenie Tęcza łez i krwi
Data wydania 1921
Wydawnictwo Instytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska“
Druk Zakłady Graficzne „Bibljoteki Polskiej“ w Bydgoszczy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały tomik
Indeks stron
[ 67 ]
POCHODY



[ 69 ]

Kto świadkiem był, widoku nigdy nie zapomni!
Kiedy szli karnym krokiem zbrojni i ogromni,
Pod niebem, co pod mglistym nalotem opalu
W pogodzie swojej kryło dziwny wyrzut żalu,
A przyroda spokojem złociła się słońca,
Serce bezsilnem pięknem swem rozdzierająca.

I szły szyki, szeregi, pułki i gromady.
Co opróżniły z mężów miasta, wsie, osady,
Bez przerwy, bez ustanku, bez chwili wytchnienia,
Wszystkiemi drogi, całe ludzi pokolenia
I zaczął się ogromny ten pochód pochodów,
Niewidziana, olbrzymia Wędrówka Narodów.

Stały zboża na polach, dochodziły żniwa —
Oni szli przez tę ziemię, niby lawa żywa.
Zżęto pola, z drzew zwiędłe opadały liście —
Oni szli w dżdżach jesieni groźni uroczyście.
Ziemię zbieliły śniegi, a oni po śniegu
Szli ciągle, szyk za szykiem, szereg po szeregu.
I powróciła wiosna w zielonej oprawie —
Oni szli jeszcze, jeszcze, już po nowej trawie.

[ 70 ]

Z ziemi swej stratowanej i osieroconej,
Wszystkiemi szli drogami na trzy świata strony,
Mundurami trojakich kolorów obciśli,
Choć jednej były barwy ich krew, łzy i myśli.

Aż przeszli... I na długie tygodnie, miesiące
Nastała cisza ciężka, milczenie gniotące.
Czasem na widnokręgu, pośród modrej pustki,
Błyśnie z mgły, jak powianie pożegnalne chustki,
Róża białego dymu i huk głuchy trzasku:
Błędny strzał w rolę, jakby ptak trzepał się w piasku.

Po wsiach jeno kobiety i dzieci i starce...
Kryją się, nie wychodzą ku wspólnej pogwarce.
Spytany nikt się wieścią z obcym nic podzieli,
Jakby nic nie wiedzieli zgoła, nie słyszeli.
Darmo pytać o pułków, co tędy szły, miano, —
Udają, jakby wszystko dawno zapomniano.
Nie zdradzi się nadzieja w nikim, ni obawa,
Nie znajdzie się, kto powie, że wie, o co Sprawa.
Kto z mieszkańców, z kim poszedł, nie dowiesz się w chacie,
Wystrzegają się wspomnieć o synu, o bracie,
Nikt nie przyzna, że słyszał grzmiące głucho działa,
Strony wskazać nie waży się, gdzie bitwa wrzała,
Zda się, że wszyscy weszli w nawyku koleje...
A jednak czuć w przestworzu, że tworzą się Dzieje.


[ 71 ]

W zastoju zda się życie i dusza gromadzka
I płynie czas bez zmiany... Aż nagle, znienacka,
Pewnego dnia: najpierwsi zaczynają wracać!!!
Ślepiec, co nie iść zda się, lecz ziem stopą macać,
Kroczy z wyciągniętemi poprzód siebie dłońmi,
Jakby błogosławieństwo odprawiał nad błońmi,
Z zawiązanemi oczy, niby parlamentarz...
A za nim, o widoku! ciał żyjący cmentarz!
Oto rzesza widm wraca zbiedzona, wychudła...
Lecz nikt nie baczy ludzi, jeno szczudła, szczudła!
Puste, powiewające na wietrze rękawy!
O, synowie zwycięstwa! O, wybrańce sławy!
Wy, coście nieśli bronie, sztandary i czyny,
Niezdolni już do czynu, chwiejni, jako trzciny,
Tak to wracacie chorzy, znędzniali, osłabli,
Ach, nie pod tryumfalnym łukiem własnej szabli!

Chwała szczudłom! Cześć pustym rękawom powiewnym!
Potężne zdrowie, kłoń się tym członkom niepewnym!
Przenigdy dosyć hołdu, dosyć chwały blasku!
Nigdy dosyć długiego echami oklasku!
By ten, dla kogo podziw dziś brzmi życiodajny,
Jutro nie był już jeden z zbyt wielu, zwyczajny;
By ten, komu dziś nisko kłaniamy się czołem,
Żebrakiem nie był mijan przez nas przed kościołem
W lat kilka, gdy już płomię zapału ochłódło,

[ 72 ]

Bo przyszłoby w drzwi nasze pukać samo szczudło,
I ku hańbie i zgrozie naszej, rękaw próżny
Wyciągnąłby się ku nam po datek jałmużny!

O, narodzie! Przy uczcie tej, gdzie krew jest winem,
Ich jest najpierwsze miejsce! Ich pierwszym wawrzynem
Uwieńcz i wznieś pod niebo na cokole bar twych!
Najgodniej — nie w ugięciu i nie na kolanie, —
Uroczyście uczcijmy ich dziś przez powstanie
Z martwych.




#licence info
Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1929. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1953 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1929 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1929 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false